Gryżyńska klasa 1947

To chyba najstarsze zdjęcie z gryżyńskiej szkoły, przysłane przez Panią Wandę z Poznania. Bardzo Pani dziękujemy!

„Od jakiegoś czasu śledzę stronę http://griesel-gryzyna.eu/ i bardzo mi się podoba.
Wychowałam się w Gryżynie i mam sporo wspomnień zachowanych w sercu.
Chciałabym się podzielić zdjęciem, które posiadam w swojej kolekcji.
 
Opis zdjęcia:
Uczniowie szkoły w Gryżynie rok ok. 1947. W środku nauczyciel Pan Obuchowicz z synkiem na ręku. Po prawej stronie jego żona. Poniżej moja siostra Halina. Kogo poznajecie na tym zdjęciu?
Pozdrawiam
Wanda z Poznania”
600 dpi Gryżyna

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 8 komentarzy

Winnica w Gryżynie (napisał Pan Marian Dolata)

mapa weinberg

Winnica …

Marian Dolata

Tradycje winiarskie Ziemi Lubuskiej oraz nieodległego od Gryżyny, Krosna Odrzańskiego zostały w historii zapisane złotymi zgłoskami, a i przez współczesnych są nadal z powodzeniem kontynuowane.

Patrząc na starą niemiecką mapę Gryżyny, dostrzegamy w jej zachodniej części wzgórze nazwane: Winnica („Wein – Berg”).

Czy to przypadek ? Etymologia nazwy tego wzgórza podpowiada nam, iż może to mieć związek z winnicą, winiarstwem, etc.

Puśćmy więc wodze fantazji i dajmy się ponieść nie tylko domysłom, ale również potraktujmy problem w kategoriach racjonalnych. Może rzeczywiście na tym wzgórzu znajdowała się kiedyś winnica i uprawiano tam jak w wielu miejscowościach tego regionu – winorośl. Może i Gryżyna miała swoje terroir, chociaż oczywiście na dużo mniejszą skalę, niż ma to miejsce w innych rejonach Ziemi Lubuskiej i świata.

Spróbujmy więc odpowiedzieć na pytanie: czy mieszkańcy Gryżyny w przeszłości mogli mieć jakieś związki z winiarstwem ? Czy możliwe jest aby na obrzeżach tej wsi uprawiana była winorośl, a z niej wytwarzano czarowny napój Bachusa ?

Stawiając tęśmiałą tezę, spróbujmy posługując się racjonalnymi argumentami udowodnić, możliwość istnienia winnicy w Gryżynie. Oczywiście można powiedzieć, że nie ma żadnych dowodów na to, iż na tych lichych gruntach, na których mieszkańcy od zawsze uprawiali przede wszystkim ziemniaki, owies i żyto, można było uprawiać również winorośl.

Wskażę jednak na kilka przesłanek przemawiających za tym, że uprawa winorośli na tym wzgórzu mogła być prowadzona z powodzeniem.

… terroir

Określając pojecie terroir (franc.),należy przez to rozumieć pewne specyficzne warunki geologiczne i klimatyczne, pozwalające wytwarzać na danym terenie określony produkt, np. wino, sery itp.). Pod tym pojęciem potocznie rozumie się miejsce uprawy, to jest min.: glebę, wysokość nad poziomem morza, konfigurację terenu, usytuowanie do słońca, mikroklimat, wilgotność gleby i podglebia, wiatry, opady, różnice temperatur, rosę i poranne mgły. Uprawiający winorośl cenią sobie przede wszystkim dwa podstawowe elementy, które mają istotny wpływ na lokalizacje winnicy i jakość wytwarzanego wina.

Jaka więc gleba jest najbardziej odpowiadnia do uprawy winorośli ? Właściwie każda gleba jest odpowiednia pod warunkiem, że jest uboga. Na winnicę nadaje się teren bogaty w żwir, piasek, kwarc, ale również skała, łupki, gleby wapienne i kamieniste.

Teren o którym mówimy, że mogła tu istnieć winnica, posiada znakomitą ekspozycję do słońca, usytuowany jest na stoku w kierunku południowym. Wiadomo, że winorośl potrzebuje słońca i znosi je dobrze. Chociaż nadmiar słońca może szkodzić winorośli, to usytuowanie tej działki uważam za optymalne, bowiem gwarantuje, iż słońce operuje tu przez prawie cały dzień. Odpowiednia ilość dni słonecznych powoduje, iż winorośl odpłaca to nam wysoką jakością wina.

Oczywiście patrząc dzisiaj na wzgórze z szosy prowadzącej do Bytnicy przy wylocie ze wsi w kierunku północno – zachodnim, widzimy wzgórze, zarośnięte lasem, krzewami i trawą. Teren ten dzisiaj prawie wcale nie mówi nam, że kiedyś możliwa była tu uprawa winorośli. Kiedy jednak spoglądamy na mapę tej części Gryżyny z przed wielu lat, konstatujemy, że grunty te były wtedy gruntami uprawnymi.

Poznajmy bliżej nasze „prawdopodobne”, gryżyńskie winne siedlisko …

Polecam krótką, pieszą wycieczkę na winnicę. Naszą wędrówkę rozpoczynamy na końcu wsi, przy domu nr 1 (kiedyś mieszkała tam rodzina P. Watraków). Z drogi prowadzacej na Dobrosułów, kierujemy się na północ, mijając sosnowy las i gęste zarośla, głównie bogate w jeżyny. Teren ten dawniej był uprawnym polem. Po przejściu ok. 150 m pod górę, wychodzimy na nieużytek, porośnięty trawą, poziomkami i krzewami. Tutaj właśnie tak naprawdę możemy dojrzeć właściwy profil ukształtowania tego terenu, ponieważ odkryta działka nam to umożliwia w większym zakresie. Teren w tym miejscu usytuowany jest do słońca padajacego z kierunku południowo – zachodniego i posiada osłonięte od wiatru, a opadające do środka zbocza. Sprzyja to również utrzymywaniu się porannych mgieł i rosy, tak bardzo cennej w uprawie winorośli. Należy również zauważyć, iż tereny położone w północnej części Gryżyny mają w mojej ocenie znakomitą ekspozycję do słońca, są osłonięte od wiatru i mogły nadawać się do zakładania winnic.

Kolejnym bardzo ważnym elementem, decydujacym o powodzeniu w uprawie winorośli jest grunt. Przyjrzymy się uważniej glebie w tej części wsi. Grunt bogaty jest w piaski kwarcowe i żwirek z domieszką gliny, a więc jest to gleba na której można z powodzeniem prowadzić winnicę. Z takich winnic, położonych na takich glebach, uzyskujemy wspaniałe wina, pełne lekkości, słońca i niosące uczucie świeżości.

Przy okazji naszych rozważań o możliwości uprawy winorośli na wzgórzu „Winnica” w Gryżynie, kolejnym ważnym czynnikiem, decydującym o powodzeniu naszego winiarskiego przedsięwzięcia jest rodzaj szczepu, który w takim siedlisku znajdzie właściwe warunki do uprawy. Potwierdzeniem tego zawsze będzie jakość uzyskanego wina z winorośli, którą zbierzemy. Jednak dobór szczepu dla tego terroir jest już innym problemem, wymagającym zastanowienia, sięgnięcia do doświadczenia i tradycji tego regionu.

Moje przemyślenia na temat gryżyńskiej winnicy pełne są domysłów, przypuszczeń, pytań na które nie znalazłem dotąd jednoznacznej odpowiedzi, a busolę i drożdże do snucia tych rozważań daje nazwa wzgórza „WEINBERG” ze starej mapy, wydanej w 1933 roku. Podjęcie tego tematu być może zainspiruje mieszkańców Gryżyny i nie tylko do bliższego zainteresowania się winiarskim problemem w warunkach Gryżyny. Nie możemy mieć najmniejszych złudzeń, że warunki do uprawy winorośli w Gryżynie są podobne do tych, z których słyną renomowane rejony winiarskie i bogate w tradycję uprawy winorośli. Nie zawsze przecież chodzi o to, aby złapać przysłowiowego króliczka, ale o to, aby go gonić. Można więc w tym miejscu powiedzieć: in vino veritas. Pozwolę sobie znów puścić wodze marzeniom: o ileż ta dyskusja byłaby bogatsza i ciekawsza, gdyby na stole pojawiły się butelki najlepszych roczników z gryżyńskich upraw. Może za kilka lat będzie to możliwe ? Ciekaw jestem Państwa opinii i sądów w tej sprawie.

Spacerując po Gryżynie, znalazłem dziś tylko jedną, malutką działkę z uprawianą winoroślą. Rozmowę z właścicielem winnicy Panem Kasowskim planuję na przyszły rok. Będzie więc okazja do tego, by podzielić się z Państwem wiedzą o tej niewielkiej winnicy, która być może zapoczątkuje powstanie kolejnych upraw tego magicznego owocu.

Marian Dolata

 

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 3 komentarze

Marzenia Wojtusia :)

To juz trochę po terminie, ale w rodzinnym archiwum zachował się mój list do Mikołaja pisany w Gryżynie w 1952 roku. Nie mogłem go pisać osobiście (miałem ok. 1,5 roku) i nie wiem czy potrafiłem wyartykułować życzenia. List, w moim imieniu, pisał ktoś ze starszego rodzeństwa. Moje oczekiwania były jednak dość skromne, prawda?

Z najlepszymi noworocznymi życzeniami
Wojtek Piotrowski

 

kochany mikołaju

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 1 komentarz

Czerwcowa noc raz jeszcze

Obejrzyjcie film nakręcony przez Tymoteusza Chwistka:

http://vimeo.com/110232273

 

 

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Różne | Możliwość komentowania Czerwcowa noc raz jeszcze została wyłączona

Stary dąb… (pisze Pan Marian Dolata)

W moich wspomnieniach z okresu dzieciństwa zakodowałem pamięć o niezwykłym, starym dębie, ktory stał w pobliżu Gryżyny. W tym miejscu muszę szczególnie podkreślić, iż w słowie „niezwykły”, nie ma żadnej przesady. Ten tajemniczy dąb stał ok. 30 kroków od drogi, która dzisiaj praktycznie już nie istnieje, ale w latach 50 i 60 ubiegłego stulecia wiodła wzdłuż łąk i szerokiego rowu z Augustynki, do pierwszego młyna. Jednak by bardziej szczegółowo zlokalizować miejsce gdzie stał stary dąb, należy zerknąć na starą mapę Gryżyny i skierować się ok. 250 m w kierunku pierwszego młyna od tamy przy stawie „połówka” (Hälfte), a następnie ok. 30 kroków w lewo pod górkę.

3857_Bytnica_1947

Wyjaśnijmy sobie jednak, cóż takiego niezwykłego było w tym starym, uschniętym dębie. Otóż dąb stał w głębi sosnowego młodnika i na dobrą sprawę trudno go było dostrzec z wąskiej, leśnej dróżki, wijącej się wzdłuż gryżyńskich łąk. Trudno jest dzisiaj precyzyjnie określić obwód tego dębu, ale z pewnością drzewo miało przynajmniej 4 m obwodu, było uschnięte, a pień dębu w środku był pusty od ziemi do góry na wysokość ok. 6 m. Puste, spruchniałe wnętrze tego dębu nie jeden raz służyło nam wówczas do zabawy i schronienia się przed deszczem, podczas wypasu krów. Magia tego miejsca i tego dębu była niezwykła i w moich wspomnieniach tak się to zapisało.

Będąc w Gryżynie w latach 70 i 80 zaglądałem do mojego starego dębu. Dalej stał w tym samym miejscu, tylko otwór przez który jako dzieci wchodziliśmy swobodnie, nagle okazało się, że nie gwarantuje już takiego komfortu łatwego wsunięcia się do środka.

Będąc ostatnio latem w Gryżynie, znowu zajrzałem do mojego „starego”… Gęsty młodnik sosnowy, dzisiaj jest już okazałym dorodnym lasem, bogatym w towarzystwo dębów, brzóz i świerków, a stary dąb… już nie stoi, ale leży. Można mieć z daleka wrażenie, że jest to śpiący lub martwy bawół czy żubr. Jak sądzę zdjęcia mojego dębu nawet dzisiaj mogą wywrzeć nie małe wrażenie, ponieważ pozwalają uruchomić wyobraźnię by pojąć, że było to „niezwykłe” i magiczne drzewo.

Marian Dolata

20140815_122819 20140815_122835 20140815_122913 20140815_122926

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 6 komentarzy

Sto lat temu, z bliska

Dostałam pocztówki od Michała, który lubi się dzielić 🙂 Wyraźne, jakby czas nie minął.

Leśniczówka Południowa to ta, po której dzisiaj zostały gruzy i resztki porcelany, wygrzebywane systematycznie przez moją mamę 🙂 A północna? ta za cmentarzem, która stoi, ale nie przypomina tej ze zdjęcia?
W którym miejscu stał fotograf robiąc zdjęcie z drugiej pocztówki? na mostku?

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 4 komentarze

z gryżyńskim pozdrowieniem …

Ależ cisza zapadła na gryżyńskiej stronie ! Czyżby trwał jeszcze wakacyjno – urlopowy czas ?

W samej Gryżynie jednak jesień już i czuć i widać . Wrzosy pięknie kwitną no i grzyby , grzyby ! Dawno ich tyle nie było .
Więc przyjeżdżajcie kto może bo choć zbierających dużo to dla wszystkich wystarczy – tyle ich jest . Niech tylko nie przyjeżdżają ci , którzy zostawiają w lesie butelki , puszki , plastikowe torebki i inne śmieci .Tych tu nie chcemy !

A wracając do gryżyńskiej strony int. to :
lada dzień ukażą się wspomnienia Pani Drozdkowej , Pani Erny Lehelt i – jak mi wiadomo – ciekawe informacje o stawie ariańskim , które przesłała nam pani Hania Piotrowska .
Więc zaglądajcie i piszcie !

Z jesiennym , gryżyńskim pozdrowieniem ,
Marta M.

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 14 komentarzy

Noc cudów

Najpierw okazało się, że Paweł wcale nie wybudował boiska do squasha, tylko pełnowymiarową salę wystawową. I że na wystawy malarstwa w Gryżynie przychodzą tłumy. Potem, że jakaś niewidzialna ręka ustawiła przy namiocie donice z kwiatami, inna zawiesiła dziecięcy plakat z zeszłego roku, ktoś przywiózł stoły, załatwił dodatkowe namioty. Niewidzialna ręka udekorowała zejście do Gryżynki, inna zrobiła podest na rzeczce, jakaś zdolna dłoń uszyła białe giezła, inna uwiła prawdziwe świętojańskie wianki. Co chwila tej nocy napotykałam się na coś, o czym nie pomyślałabym nawet, że powinno być zrobione, a było. Nikt nikogo nie zawiódł tej nocy, każdy kto czuł, że chce, przyłożył się do tej imprezy. „Świetne spotkanie, wszyscy byli razem. Wy tutaj macie taką tradycję wspólnego, zgodnego działania?” zapytał Janek Prusinowski, co grał na skrzypcach, a my z siostrą kiwałyśmy głowami.

Na mostku dzieci w skupieniu pochylały się nad wodą, puszczały wianki i mówiły swoje życzenia („żeby dusza mojej prababci była zawsze przy mnie” powiedziała Kalinka, a pode mną nogi ugięły się po raz kolejny tej nocy, tym razem nie od szaleńczego oberka). Siedziałyśmy z dziewczynkami w kucki patrząc na świetliki płynących wodą wianków i śpiewałyśmy razem z innymi piosenkę o sobótkowym Janie, który uleciał do nieba. Ala podniosła na mnie oczy i zapytała: „czy za rok też będziemy tak puszczać wianki? Bo bardzo bym chciała”.

Będziemy, prawda ?

Dziękuję wszystkim, że mogliśmy razem przeżyć takie piękne chwile! Pilnujmy, żeby w Gryżynie działy się piękne rzeczy, tylko one mają sens.

Tej nocy ogień rozpalony w starej fontannie pogodził wiele żywiołów.

Magda.

 

P.S. Zdjęcia i linki do innych wzruszeń 😉

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 5 komentarzy

Zdjęcia od Dyli Piotrowskiej

„Zdjęcia te zrobione zostały w Gryżynie w latach 50-tych przez naszego Ojca.
Na pierwszym jakieś przyjęcie u nas w pałacu, w pokoju „niebieskim” , (niebieska tapeta w złote gwiazdki), pierwszy pokój na lewo od strony parku.
Trzeci od lewej to pan L. Czekała, leśniczy,  czwarta -pani Dolatowa, siódmy – pan  Dolata,
dziewiąty – pan Bestyński. Innych juz nie pamiętam, ale na pewno ktoś ich zna. Obrazek wiszący na ścianie istnieje do dziś.

Gryzyna01

Na drugim zdjęciu – procesja Bożego Ciała na tle kościoła, dobrze widocznego.

Gryzyna02
Na trzecim – nasza Babcia Salomea Piotrowska, nasza  ciocia z Katowic, 
Kazimiera Piotrowska, jelonek Kubuś, niemowlę to chyba Wojtek , a dziewczynka to ja.     W tle ładnie widać pałac.

Gryzyna03

Ostatnie zdjęcie też pochodzi z Procesji, z początku lat 50-tych. Poduszkę 
niesie Stasia Budzko (czy Bućko?), od lewej ja, Wanda Karatucha, Ewa (?) Watrak i Irusia Bućko.

Gryzyna04
Na fotografiach  widać obraz Gryżyny  z lat krótko powojennych, pewnie
bardziej zbliżony do tego przedwojennego niż obecnego”.

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 6 komentarzy

Uczniowie Pana Berusa

Nauczyciel z Gryżyny Pan Kazimierz Berus, napisał coś pięknego 🙂

 

1-berus1 001 1-berus2 002 1-berus3 002

 

 

 

 

Ab imo pectore.
Ateri vivas oportet, sitibi vis vivere.

Z głębi serca
Musisz żyć dla innych jeżeli chcesz z pożytkiem dla siebie

W tej sentencji zawarta jest mądrość, która mówi: Bez poświęcania się dla innych wspomnienia nie będą żywe i piękne.

Wspominam roześmiane, małe słoneczka – buzie swoich uczennic i uczniów. Niech na zawsze pozostaną w mojej pamięci takie, jakie były przed laty. Życzę im wszystkiego, co najpiękniejsze i najlepsze.
Przesyłam je:
Witkowi i Tadkowi Bułtowiczom;
Grażynce, Leszkowi, Bogusiowi, Zbyszkowi i Marianowi Dolatom;
Dance, Bożence, Jarkowi i Wieśkowi Majkom;
Tadkowi, Heńkowi i Jankowi Baranom;
Ewie i Tadkowi Watrak od Bolka;
Lidce, Stasi i Irce Bućko;
Mańkowi, Andrzejowi Władkowi, Józkowi i Edkowi Marszałkom;
Jadzi, Tereni i Halince Witan;
Zosi, Andrzejowi i Jerzykowi Koper;
Tadkowi Niemcowi;
Bożence, Marysi, Krysi i Jankowi Watrakom od Stacha;
Danusi i Wojtusiowi Piotrowskim;
Zosi, Mietkowi i Stasiowi Pawłowskim;
Teresce i Zenkowi Gąsior od Edka;
Stasi, Jurkowi, Józkowi i Wojtkowi Matras od Tadka;
Gieni Zawiejskiej;
Halince, Eli, Sylwii i Mirkowi Tatarynowiczom;
Ewuni Krywult;
Tereni, Ryśkowi i Markowi Raczkowskim;
Stasiowi, Krzyśkowi i Andrzejowi Gąsior od Józka;
Tereni, Kazi, Ance, Marysi i Lidce Piekarzewicz;
Piotrowi Kuderze;
Jance, Władkowi i Andrzejowi Drozkom;
Sabince i Januszkowi Janiak;
Marysi, Zosi, Irce, Halinie, Jankowi i Stasiowi Pacholczykom;
Oli i Michałkowi Jędrzejkom;
Mietkowi, Zdzisiowi i Kaziowi Furtasom;
Danusi Paliwodównie;
Halince, Wieśkowi, Leszkowi Wójtowiczom;
Marioli i Ulce Czekałównom;
Dorotce, Renatce, Stasiowi i Mirkowi Matrasom od Michała;
Krysi i Zygmusiowi Cisłom;
Grażynce, Irkowi, Zbyszkowi i Heńkowi Jeżom;
Januszkowi Olechnemu;
Moim dzieciom: Bożence, Arletce i Irkowi;
Mietkowi i Danusi Pileckim;
Dance, Zdzisiowi i Ryśkowi Perzyńskim;
Basi Grzesiak;
Teresce i Jankowi Kwiatkowskim;
Ewuni i Stasiowi Michońskim.

Przepraszam jeżeli kogoś zapomniałem albo nie tak zapamiętałem jego imię.

Amare nihil est aliut nisi  cum ipsum deligere
Quem amas nula itinitate

magister Kazimierz Berus, nauczyciel.

 

 

 

Tłumaczenie tekstów łacińskich

 

1. Z głębi serca
2. Musisz żyć dla innych jeżeli chcesz z pożytkiem dla siebie
3. Miłować jest to nic innego jak kochać tego właśnie, którego miłujesz nie szukając w tym żadnej korzyści.

 

 

 

 

 

Zaszufladkowano do kategorii Różne | 8 komentarzy