Jeszcze o cisach (in memoriam)

W niedawno wydanej monografii Gryżyńskiego Parku Krajobrazowego, w rozdziale „Chronione i zagrożone gatunki flory naczyniowej GPK” znaleźć można mapkę rozmieszczenia cisa w okolicach Gryżyny. Cisy objęte są ochroną częściową, która dopuszcza możliwość likwidacji drzewa – decyzję o wycince podejmuje regionalny dyrektor ochrony środowiska. W Gryżynie przyrodnicy naliczyli 690 okazów tego drzewa.

Na mapce w Monografii drzewo przy byłej Oazie zaznaczone jest jako drzewo mateczne. Takie okazy spełniać muszą określone warunki. Trudniej zostać drzewem matecznym niż wygrać konkurs na miss Gryżyńskiej plaży! Kandydatów na drzewa mateczne wybiera się w drzewostanach nasiennych spośród drzew najlepszej jakości. Muszą widocznie dominować pod względem wysokości i grubości nad otaczającym drzewostanem. „Posiadać odpowiedni wiek, w zależności od gatunku od ponad 40 do ponad 100 lat. Wykazywać pełną żywotność i zdrowotność, charakteryzować się częstym i obfitym obradzaniem nasion, mieć strzałę całkowicie oczyszczoną, prostą oraz reprezentować pożądane właściwości techniczne drewna” itd, itp, podając za stroną encyklopedia.lasypolskie.pl.

Jeszcze więcej roboty jest z wpisaniem drzewa jako mateczne do leśnej ewidencji. Drzewo trzeba oznaczyć, przesłać kartę zgłoszenia do nadleśnictwa; zastępca nadleśniczego dokonuje pierwszych oględzin drzewa, opisując dodatkowo 4 drzewa porównawcze. „Wybrane drzewo może uznać tylko komisja, w skład której wchodzi pracownik Zakładu Nasiennictwa i Selekcji IBL, naczelnik wydziału Zagospodarowania Lasu RDLP i pracownik tego wydziału prowadzący sprawy selekcji. Drzewa mateczne uznaje się w danym nadleśnictwie w obecności co najmniej zastępcy nadleśniczego. Drzewo uznane za mateczne oznacza się w terenie opaską szerokości 5 cm, wykonaną jasnożółtą farbą olejną na wysokości 1,5 m, oraz numerem, pod którym zostaje ono wpisane do „Rejestru drzew matecznych”. Cyfry numeru maluje się tą samą jasnożółtą farbą 10 cm nad opaską”.

Cisy mateczne w samej Gryżynie mają ponad 60cm obwodu, na mapie jest ich jeszcze kilka w obrębie parku pałacowego i jedno nieistniejące drzewo na Augustynce. Cis przy Oazie, świeć Panie nad jego duszą, miał dwa pnie, jeden 118 a drugi 111cm w obwodzie.

Na stronie encyklopedia.lasypolskie.pl. przeczytać jeszcze możemy, że Drzewa mateczne nie podlegają wyrębowi, a jeśli przestają istnieć z innej przyczyny … nadleśnictwo musi niezwłocznie poinformować o tym Zakład Nasiennictwa i Selekcji IBL. W informacji nadleśnictwo podaje numer drzewa oraz datę i przyczynę jego obumarcia. Jest to niezbędne do wykreślenia drzewa z „Rejestru drzew matecznych”.

Tyle pracy! Tylu zaangażowanych w ochronę drzew ludzi! Tyle papierów do wypełnienia!

A potem wystarczy już tylko złożyć wniosek o zezwolenie na wycinkę drzew, wysłać go do Wójta oraz do Zespołu Parków Krajobrazowych i spokojnie, z piłą w garści, czekać na decyzję.

Wszystkiego dobrego życzymy nowym nabywcom Oazy, trzymamy kciuki za wszystkie plany. Trudno jednak nie obawiać się o los innych starych, gryżyńskich drzew, o których ktoś kiedyś pomyśli, że zagrażają „ludzkiemu życiu i zdrowiu”. Stąd ten tekst, panowie.

 

26229342_1694515137274767_9188644394391713125_n

Kalinka przed Oaza Oaza widok na elewacje

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na „Jeszcze o cisach (in memoriam)

  1. Właściciele pisze:

    Szanowni Mieszańcy i Przyjaciele Gryżyny,

    Jak pisaliśmy, decyzja była bardzo bolesna i długo ją rozpatrywaliśmy.

    Jedno nie zmienia faktu, czy drzewo było mateczne czy nie. Cis miał spróchniały pień i jego dni były policzone.

    My, na przykład, byliśmy bardzo zasmuceni powalonym przez wiatr starym drzewem obok mostku. Nie wyglądało na chore i takie, które poddało by się żywiołom. Na szczęście nikomu się nic nie stało. Taki sam los spotkałby nasze drzewo. Wiele drzew ostatniego roku poddało się wichurom, które nawiedziły Polskę.

    Dlatego bezpieczeństwo nasze, naszej rodziny i gości postawiliśmy na pierwszym miejscu. Któż inny jak nie my musiałby ponieść konsekwencje szkód wyrządzonych ludziom lub mieniu?
    Kupiliśmy nieruchomość w lesie nie po to by go niszczyć, lecz zachować. Będziemy robić nasadzenia nowych i zdrowych drzew. Na pewno posadzimy też cisy, na pamiątkę tych, które musiały ustąpić miejsca starym.

    Nie odnieśliście się Państwo do zdania na temat bezprawnego wkroczenia na teren naszej posesji. Publikujecie Państwo zdjęcia naszego domu, na to także nie wyrażaliśmy zgody.
    Obraziliście Państwo nie tylko nas ale i instytucję Gminy czy Kościoła.
    Piszecie Państwo o „próbie odzyskania dawnego mienia gminy”. Sugerujecie Państwo, że coś Wam zostało zabrane. Kościół stał się prawnym właścicielem nieruchomości na mocy aktu notarialnego, od skarbu państwa. My odkupiliśmy zrujnowany dom od Kościoła z poszanowaniem prawa i na mocy podobnego dokumentu.

    Zgoda buduje, niezgoda rujnuje. My chcemy tego pierwszego i takie mieliśmy założenie od samego początku.
    Pozdrawiamy i zapraszamy do pomocy w budowaniu przyjaznych relacji, póki co mamy wrażenie, że w Gryżynie wszyscy są pokłóceni.

  2. S.gG pisze:

    Tłumaczenie na poziomie przedszkola specjalnego . Mają Państwo do czynienia z ” ludzmi lasu „. Prosimy o więcej szacunku

  3. S.G? pisze:

    Mam nadzieję , że tak dobrze znają Państw literaturę jak prawo .W pewnym dziele poeta mówi ” Ale nie depczcie przeszłości ołtarzy , choć macie sami doskonalsze wznieść . Na nich się jeszcze …”Proszę resztę doczytać .

  4. Dyla Piotrowska pisze:

    Ton wyższości Państwa pism raczej nie wróży dobrze przyjaznej koegzystencji.”‚Wszyscy są pokłóceni „- czyli mieszkańcy Gryżyny z Państwem z dawnej Oazy? Chyba za mało wiecie o naszej wsi żeby wydawać podobne opinie. Tu mieszka wiele osób „z miasta” i nikt dotychczas nie wyrażał się tak. Może to nie my nie dorośliśmy do naszej wsi?

  5. Właściciele pisze:

    Miło czytać Asnyka, zwłaszcza przesłanie do młodych. Wszak aż tak młodzi nie jesteśmy.
    Niczego deptać nie chcemy, o czym wspominamy na blogu.

    Do Pani Dyli, proszę wybaczyć. Nie chcieliśmy nikogo urazić, nie podnosimy do góry nosa, jak pisaliśmy chcemy żyć w spokoju i zgodzie. Dlatego też uciekamy z miasta na wieś.

  6. Przyjaciel Gryżyny pisze:

    Rzeczywiście ton wypowiedzi właścicieli niestosowny.
    Najważniejsza jest ich „własność”
    A my tutaj żyjemy wspólnie .. i ci tutejsi i ci przyjezdni.
    Nieistotne jest, że Joanna zrobiła zdjęcie i nieważne czy z daleka czy weszła na posesje. Ważne jest to,że pokazują one dokładnie i pień i na następnym zdjęciu poukładane drewno, że nic tam nie było spróchniałe. Czy wiecie Państwo jak wygląda spróchniały pień ?Co wy chcecie nam wmówić ? „Zachowany na pamiątkę pień Cisa z pewnością wszystkich pocieszy (-: Bardzo dziękujemy jakie to wspaniałomyślne (:
    Z jednej strony wyidealizowany blog, typowy pod turystę i biznes. Ok każdy ma prawo zarabiać na życie , a z drugiej strony wycinka okazałych drzew bo temu turyście będzie to zagrażać ?
    Chcecie Państwo „kontemplować przyrodę i spokój” a zaczynacie swoją przygodę w Gryżynie od degradacji tej przyrody i spokoju. W „Weselu” Wyspiańskiego Pani z miasta pyta gosposie „cóż tam gosposiu na roli czyśta sobie już posiali” a wydarzenie odbywa się jesienią o tej porze wtedy się nie siało. Tak właśnie „państwo” z miasta znają problemy wsi. Gryżyna zawsze była otwarta na „obcych” wiele osób przyjechało i tu się osiedliło. Zamieszkali tu z wielkim szacunkiem dla tego co tu zastali i ludzi z którymi żyją.
    Analogia do przewróconej lipy to również dramat. Wieś położona jest w kompleksie leśnym to co mamy wyciąć wszystkie drzewa ? I proszę się DOBRZE RAZ JESZCZE zastanowić bo Gryżyna to nie jak ta szczęśliwa sarenka na Państwa blogu w słoneczny piękny dzień.
    Tutaj są wilki, wiatry, brak prądu, zawiane śniegiem drogi, burze i deszcze.
    W Gryżynie łamią się na głowę ludziom gałęzie z alei dębowych – pomników przyrody/spróchniałych częściowo i nikt ich nie wycina/ bardzo ją trzeba kochać i ponieść wiele wysiłku i wyrzeczeń żeby tu żyć i pracować.
    Więcej szacunku drodzy Państwo i dla ludzi i dla natury !!!

  7. Przyjaciel Gryżyny pisze:

    I jeszcze jedno mam pytanie co to za zwierzę na Państwa blogu ? (-:

  8. Dyla Piotrowska pisze:

    Oprócz zagrożeń ze strony spróchniałych cisów czyha tu tez wiele innych niebezpieczeństw:
    – stare dęby w alejach również spróchniałe i samoistnie łamiące się znienacka
    – w lasach wilki, szopy pracze i trujące grzyby
    – na łąkach mokradła (bobry!), wciągające bagna i drogi prowadzące donikąd
    – jezioro niebywałej głębokości
    – we wsi pszczoły, kozy na dachu i myśliwi
    – po lasach tajemnicze ruiny ( młyny, spalona leśniczówka, kaplica grobowa,
    podziemna lodownia), w niektórych straszy
    – w środku lasu kamienny krag do tańca (dla czarownic?)

    Zagrożenia są materialne i metafizyczne.
    Nie ma co ukrywać, bezpiecznie tu nie jest.

  9. Właściciele pisze:

    Pani Dylo, wszystko super! Czy możemy liczyć na wycieczkę krajoznawczą trochę bliżej wiosny?
    Czytam stronę, na której Pani nazwisko często się pojawia. Chętnie posłuchamy więcej na temat Gryżyny.
    Pozdrawiamy Panią serdecznie, MW i MT

Możliwość komentowania jest wyłączona.