Malgosia …

Ciężkie chwile przeżywamy w tym roku ​w Gryżynie​…
Kolejna śmierć, która dotyka mocno nas wszystkich, śmierć której nie sposób zrozumieć, z którą nie można się pogodzić.
Gosia Sudakowska, z domu Twardochleb, miała przed sobą jeszcze tyle lat…Powinna była doczekać usamodzielnienia synów, bawić się na ich weselach, poczuć jak to jest gdy zostaje się babcią.
Los zadecydował inaczej i odebrał nam ją w kwiecie wieku. Gryżyna bez jej przepięknego ogrodu, głośnego śmiechu i energicznej obecności nigdy nie będzie już taka sama. Będzie nam jej bardzo brakowało.
Jarku, chłopcy, cala rodzino Gosi – każdy z nas łączy się z Wami w bólu …

Ostatnie gwałtowne burze powaliły wielkie dęby w gryżyńskich alejach. Zgładziły piękne, ogromne drzewa, które wydawały się niezniszczalne. Jak to przy jeziorze, na domkach – złamało się na pól zostawiając po sobie pustkę, wyrwę, łamiąc wszytko dokoła.
Malgosiu i wy wszyscy, którzy opuściliście Gryżynę na zawsze – tak trudno jest wypełnić puste po Was miejsca…

Pogrzeb Małgosi odbędzie się w czwartek, 6 sierpnia o godzinie 12 na gryżyńskim cmentarzu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Różne. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Malgosia …

  1. Marzena pisze:

    Chodziłyśmy razem do szkoły, ona o klasę wyżej. W Gryżynie nie było wtedy dużo dzieci, które dojeżdżały do szkoły. Były praktycznie same dziewczyny i Baca, byliśmy bardzo zżyci. Ktoś mi kiedyś powiedział,że „nic tak nie łączy ludzi jak szkolna ławka” i jest to prawdą. Do czasów i ludzi z dzieciństwa chętnie się sięga pamięcią.
    Były to trudne i piękne czasy.
    Niesamowicie zżyta z naturą od najmłodszych lat, doskonale ją znała i czuła.
    Ogródek, kwiaty, rośliny to jej prawdziwa pasja, zawsze w nim była, zawsze ten ogród podziwiałam, a ona bez przerwy pokazywała jak coś kwitło, coś się przyjęło, coś przesadziła jak potrzebowałam pietruszki do zupy to do Gosi ….
    Niesamowita GRZYBIARA, zawsze jaj mówiłam „Że ona to grzybów nawet i w styczniu nazbiera” uwielbiała aleję dębową na Bytnicę gdzie zbierała prawdziwki, zawsze jak wjeżdżałam do Gryżyny trąbiłam jej i machałam. Przez pewien czas niesamowicie zaangażowana w życie wsi, pomagała w festynach, byłam z nią też kiedyś w krośniejskim parku gdzie promowałyśmy Gryżynę.
    Gosia zawsze będzie NASZA z GRYŻYNY, tu sie urodziła, wychowała, chodziła do szkoły, zbierała grzyby, tu została, stworzyła dom, tu wyszła za mąż i tu wychowała swoje dzieci….. jak tu dalej żyć, iść do sklepu obok pustego ogródka ?

  2. Marta z Warszawy pisze:

    Nie będzie uśmiechu i miłego słowa w drodze do sklepu. Nie będzie pogaduszek przy płocie… To już nie będzie ta sama Gryżyna… Do Gryżyna przyjeżdżam od 1980 r. i ona zawsze była a teraz została pustka….

Możliwość komentowania jest wyłączona.